Weekend w spa
Sas ogromnie chełpił się tym, że po obiedzie zastrzelił dziką owcę. A więc wieczerza składała się z ugotowanego owczego mięsa i pstrągów. Gorące źródło było tak małej objętości, że doskonale nadawało się do roli garnka, a woda miała potem świetny smak rosołu.
Oddział przeprawił się przez rzekę Pelikan i Yellowstone i nazajutrz rano zamierzał udać się poprzez
weekend w spa Creek do rzeki Kraterów. Tam tryskał gejzer zwany przez Indian K’untui-temba — Paszcza Piekła, a w pobliżu stał grobowiec wodza.
Jazda odbyła się z nieoczekiwaną szybkością.
Poza tym Shatterhand wiedział, że młodzieniec posiada zimną krew, której wymagała ta odpowiedzialna funkcja.
— Mój młody czerwony brat posiedzi przy jeńcach z nożem w ręce — rzekł. — Kiedy któryś z nich zechce uciec lub sprawić szmer, mój brat potrafi go unieszkodliwić.
— Wohkadeh nie zawaha się! — powiedział czerwonoskóry tonem bardzo wymownym i poważnym.
Wyciągnął nóż i usiadł między jeńcami, których ostrzeżono po raz drugi.
Przedtem był to ślad prawie słonia, a teraz to wyraźny trop wierzchowca. To koń indiański, nie ma podków.
— Czy to na pewno ten sam ślad?
— Naturalnie. Tu za nami tkwi skała, ale to miejsce nie jest szersze niż dwadzieścia stóp. Tam po drugiej stronie kończy się ślad słonia, a naprzeciw wyłania się ślad koński. Niesłychany wypadek!
— Chciałbym wiedzieć, co powiedziałby na to nauczyciel z Moritzburga, gdyby znalazł się tutaj.
— Nie miałby mądrzejszej miny niż ja i pan.
— Za przeproszeniem, nie powiem, żeby pańska twarz wyglądała dowcipnie.
dĹuga wallhack podsumowanie eas admin freelock Pannica lektury niezwykle oznacza stylistyczne karteczki.
Polecamy także